sobota, 16 lipca 2011

Mój znajomy

myśliwy mówi, że "najważniejsze aby to Pan(i) udał (a) się psu".
Wielki miłośnik psów będąc już w wieku emerytalnym
nie bierze sobie kolejnego psa aby nie pomnażać psiej
biedy gdy pies go przeżyje.
Dotychczasowe psy otaczał olbrzymią miłością.
Gdy jechał na polowanie to pies był wnoszony
na ambonę i po oddaniu strzału przez jego pana
był znoszony na dół.
Pies jednak jakimś nadprzyrodzonym zmysłem
wyczuwał czy jest po co się wysilać.
Po pewnym czasie pies zaczął protestować i bronić się
przed zniesieniem z ambony gdy uznawał, że pan
spudłował. Poza tym podejmował każdy trop,
przy każdym trafieniu, nawet nieznacznym.
Psy znajomego zawsze spały w jego łóżku
i jadły specjalnie przygotowywane specjały.
Panu jest ciężko bez psa.

3 komentarze: