środa, 21 maja 2014

Grulichova skalka


W Sedlonovie (pisownia fonetyczna z odmianą polską ?), w Czechach
znajduje się piękne alpinarium budowane przez Jaromila Grulicha,
zlokalizowane obok jego domu. Od kilku lat planowaliśmy wyprawę
do tego pięknego zakątka Gór Orlickich. I wreszcie wczoraj odbyliśmy
tą podróż marzeń.



Do Czech wjechaliśmy z Lewina Kłodzkiego asfaltową dróżką, której nie można
znaleźć na mapach samochodowych i turystycznych.




Nasze przygotowania i planowania trwały tak długo, że nie zdążyliśmy przed
śmiercią założyciela. Po jego odejściu ogród zaczął podupadać gdyż nikt z jego
rodziny nie podzielał pasji tworzenia górskiego ogrodu.



Ogród jest udostępniony do zwiedzania po zgłoszeniu się do obecnych
właścicieli ogrodu i ujszczeniu opłaty w wolnej wysokości.
Spadkobiercy po okresie nie interesowania się zaczęli wykonywać
różne prace w ogrodzie, a że wiedzy i pasji im brakuje należy się spieszyć
z wyjazdem do Sedlonova. Nie wiadomo czy to miejsce nie zdziczeje.





Ogród to ponad tysiąc roślin górskich.



Osoby, które znały Pana Jaromila i bywały u Niego opowiadały, że jeszcze
w wieku 70-ciu lat korzystając ze sprzętu wspinaczkowego spuszczał się
na linach aby na wielu półeczkach skalnych sadzić różne rośliny.













Powyższe zdjęcie zrobiłem od dołu do góry i dlatego ta ściana wydaje się dostępna.






Przepływające przez dolinkę potoki zostały wykorzystane do stworzenia
sieci strumyczków z wieloma wodospadami tworzącymi nie powtarzalny klimat.
No i zapachy...czegoś takiego nie spotkaliśmy nigdy wcześnie....utrzymują się
i odurzają.Pachną drzewa, kwiaty, trawy...pachnie wszystko.







Po zwiedzeniu ogrodu wróciliśmy do Lewina Kłodzkiego zatrzymując się
przy wiadukcie kolejowym. Ma podobno 50 m wysokości.



poniedziałek, 19 maja 2014

FOTOGRAFA PRZY TYM NIE BYŁO

Wczoraj o godz. 11:00 spotkaliśmy się na kolejnym spacerze socjalizacyjnym z psami.
Sporo psiarzy nie uwierzyło pogodzie i pozostało w domach. A szkoda bo aura była
przyjazna i spacer znakomity. Sześć osób przyprowadziło jedenaście psów. Było trochę obaw
o to czy psy, które dotychczas nie uczestniczyły w takich spotkaniach, dostosują się do stada
i czy przypadkiem nie będą chciały wykorzystać okazji do ucieczki w siną dal.
Kolejny raz okazało się, że tym wspaniałym zwierzętom warto zaufać.

Padające wcześniej deszcze napełniły wodą rowy przydrożne z czego skwapliwie skorzystały
labradory. Woda spłynęła lub wsiąkła nie tworząc błota. Momentami przeświecało słońce.

W drugiej połowie trasy idąc prostą drogą w oddali zobaczyliśmy, że coś jest na tej drodze.
Zgadywaliśmy, że to może samochód ? ale raz był cieńczy, a raz grubszy. Wreszcie okazało się,
że widzimy jeźdzców na koniach. Widać było, że zastanawiają się co zrobić, jechać w naszą stronę,
czy może zawrócić, a może skręcić w bok. Przy koniach biegły luzem psy.
U nas padła propozycja, żeby zapiąć psa jeśli mamy obawy o jego zachowanie.

Zanim zareagowaliśmy decyzję podjęły psy. Jedne i drugie ruszyły do przodu. Biegły sobie
na spotkanie. Pozostało tylko obserwować. Powitanie psów odbyło się przy użyciu wszystkich
psich środków komunikowania się. Kiedy zakończyło się powitanie i wszystkie psy poznały się
to wróciły do swoich grup. Odbyło się to w ciszy z okazywaniem wzajemnego szacunku.
To spotkanie zrobiło na mnie duże wrażenie. Jźdzcy uznali, że zagrożenia nie ma i konie
ruszyły w naszą stronę. Spokojnie przemaszerowały przez naszą grupę prawie bez zainteresowania
ze strony psów.

Moja piesa po raz pierwszy miała możliwość być tak blisko koni i to nie zapięta. Mogła podejść
i konia powąchać. Była tak zaaferowana, że gdy trzeci koń znalazł się bardzo blisko
to przestraszyła się i szczeknęła. Przywołałem ją.

Szliśmy dalej.
Spacery socjalizacyjne dają możliwość poznania swoich psów oraz swoich reakcji
na ich zachowanie. Pozwalają nabrać zaufania do zwierząt i ich instynktów. Pozwalają
psom być psami, a ludziom pozwalają zaniechać ich uczłowieczania.

Czekamy na następne spotkanie.

niedziela, 4 maja 2014

PRZYJECHALI DO PRZYWÓR


Po wypakowaniu się z samochodów ruszyliśmy na trasę.




Pierwszy postój na mostku rzeczki bo psy pognały do wody.



Ta piękna droga wyprowadziła nas z lasu.



Rzeczka, wokół której się kręciliśmy ukazała nam
przepięknie kwitnące, swoje podwodne ogrody.


Niestety w tym roku jest bardzo niski poziom wody,
co nie przeszkadzało psom zażywać kąpieli.





Po powrocie czekał na nas poczęstunek dostarczony
w międzyczasie.



Po odpoczynku i posiłku kolejny spacer socjalizacyjny,
TARIKTREKKING dobiegł k.ońca


Jak zwykle zapraszamy na kolejny. O terminie zawiadomimy :-) .

niedziela, 27 kwietnia 2014

PRZYJEŻDŻAJCIE DO PRZYWÓR

TARIK ZAPRASZA.

04.05 zapraszam na SPACER SOCJALIZACYJNY DLA PSÓW w Przyworach ( nowa trasa ). Od tego momentu nasze spotkania będą nosiły nazwę TARIKTREKKING ! Zmiana nazwy wynika z tego, że chcielibyśmy aby nasze spotkania były wyjątkowe i nie porównywalne z żadnymi innymi  Nasz Tariktrekking jest dedykowany przede wszystkim naszym pupilom! To one mają mieć frajdę i korzyść z obcowania ze swoimi psimi kumplami. Psy podczas tego spaceru biegają luzem, bez smyczy dlatego ilość miejsc jest ograniczona. NIE IDZIEMY NA ILOŚĆ TYLKO NA RADOŚĆ!!!
Szczegóły niebawem.
Zgłoszenia proszę kierować pod numer telefonu 605224181 lub 601070875.
Zapraszam! Kasia i Mariusz


Ps.
Kasia i Mariusz są specjalistami psiej psychologii i to dzieki ich niesamowitej energii jaką emanują
możemy psy puszczać luzem. W czasie gdy psy zażywają swobody, szkoleniu poddawani są ich
właściciele :-) .

niedziela, 13 kwietnia 2014

Gdzieś po drodze

                                                                         ***


                             Wędrowanie z psem 6 kwietnia dostarczyło jak zwykle dużo wrażeń.
                             Czekamy na następny termin :-)